11 grudnia 2016

Co zobaczyć w Dublinie?

Stolica Irlandii nie jest zbyt popularnym kierunkiem. Nie wiem czy ze względu na to, że jest jednym z najdroższych miast Europy czy jest mało znana. Moim zdaniem zdecydowanie jest niedoceniana. Dublin jest bowiem miastem bardzo ciekawym i przyjemnym. Zwartym i zadbanym, a przede wszystkim uśmiechniętym. No i co wieczór zaprasza do świetnych pubów z dobrą muzyką na żywo. A jednodniowy spacer wystarczy, żeby chcieć zostać na dłużej. Oto co można zobaczyć w Dublinie.



1. Grafton Street

Główny deptak miasta. Elegancka zabudowa tworzy kameralny charakter, a uśmiechnięci tubylcy zachęcają do zakupienia pamiątkowej koniczynki lub płyty z irlandzkimi piosenkami. Mało która narodowość jest tak wyrazista jak Irlandczycy. Właśnie na Grafton Street można się o tym przekonać. Grafton Street jest zamknięta dla ruchu pojazdów, a przez to pełna przechodniów, którzy robią zakupy w eleganckich sklepach.

Grafton Street

2. Trinity College

Niedaleko Grafton Street siedzibę ma Trinity College. Uniwersytet jest jak z obrazka. Zabytkowe, okazałe gmachy z zielonym dziedzińcem i starą biblioteką, w której znajdziemy słynną Księgę z Kells, czyli jeden z najcenniejszych manuskryptów na Wyspach Brytyjskich. 

Trinity College

3. St.Stephen's Green

Dowód na to, że Irlandia jest zielona. Uroczy park w centrum miasta ze stawami, kaczkami, łabędziami i perfekcyjnie przystrzyżonymi trawnikami. Mieszkańcu lubią usiąść w nim na ławeczce w słoneczne dni, a studenci wylegiwać się na trawie z Guinnessem pod ręką. To własnie tutaj stwierdziłem, że nie ma to jak Irlandia :)

Dublin's Park

4. O'Connell Street

W raczej kameralnym Dublinie to właśnie na O'Connell Street możemy poczuć, że jesteśmy w stolicy i największym mieście kraju. Szeroka arteria łączy część północną z południową mostem O'Connella na rzece Liffey. Nazwana na cześć bohatera walk o niepodległość Irlandii udekorowana jest także jego pomnikiem. Przy O'Connell Street znajdziemy reprezentacyjne gmachy, restauracje i banki.

O'Connell Street

5. Ha'Penny Bridge

Dublin na dwie części dzieli rzeka Liffey. Przez nią przerzucony jest najsłynniejszy most stolicy - Ha'Penny Bridge. W zasadzie jest to kładka, która swą nazwę zawdzięcza historycznej opłacie za jej pokonanie - half a penny, czyli pół pensa. Okolice Ha'Penny są świetnym miejscem do popołudniowego spaceru. Nabrzeże jest spokojne i zadbane, a przechodząc przez kładkę znajdziemy się w zabawowym centrum Dublina - dzielnicy Temple Bar.

Ha'Penny Bridge

6. Temple Bar

Labirynt wąskich uliczek to zagłębie pubów, restauracji i kafejek. Dzielnica wzięła nazwę od swego właściciela Williama Temple oraz słowa "bar" oznaczającego ścieżkę. Jej sława rozpoczęła się w latach 80. XX wieku i od tamtego czasu rośnie. W Temple Bar można wypić świetne piwo i posłuchać dobrej muzyki na żywo. Wieczorem to właśnie tutaj tętni serce Dublina.


7. Dublin Castle

Ponoć stała w tym miejscu dawna fortyfikacja władców celtyckich. Średniowieczny zamek na pewno zaś zbudowali Duńczycy, a potem zdobyli Normanowie. Tylko przez krótki okres należał do Irlandczyków, by na dłużej przejść we władanie Anglików. Po odzyskaniu przez Republikę Irlandii niepodległości jest już raczej miejscem reprezentatywnym. Dubliński Zamek nie jest tak imponujący jak chociażby inne brytyjskie zamki, niemniej jest ciekawym zabytkiem stolicy i warto go odwiedzić. Tuż obok znajduje się perfekcyjnie przycięta trawka, na której mieszkańcy lubią się rozłożyć w słoneczny dzień.

Dublin Castle

8. Katedra św. Patryka

Kościół pod wezwaniem patrona Irlandii i jednego z najsłynniejszych świętych w kulturze anglosaskiej o dziwo nie jest główną świątynią miasta. Ten tytuł przypadł pobliskiej katedrze Christ Church. Jednak imię świętego większość turystów sprowadza właśnie tutaj. Jeszcze drewniany kościół wzniesiono w miejscu, w którym św.Patryk ponoć był ochrzczony. Świątynia służyła głównie Katolikom, aktualnie jest świątynią protestancką. Tuż obok katedry znajduje się zielony park, w którym można przysiąść na ławeczce lub perfekcyjnie ściętym trawniku. Tak to już jest w zielonej Irlandii.

St.Patrick's Cathedral

9. Guinness Storehouse

Chyba najsłynniejsze piwo na świecie pochodzi właśnie z Dublina. Tłumy turystów nie odpuszczają więc browaru Guinnessa. A ten browar to całe miasteczko z kamiennymi uliczkami. Zajmuje aż 25 hektarów! Warto zajrzeć do wielkiego muzeum, w którym poznamy historię browaru oraz tajniki jego warzenia. Taką wizytę oczywiście należy zakończyć wychyleniem szklaneczki ciemnego trunku.

Guiness bewery's gate

10. Kilmainham Gaol

Jedną z bardzo osobliwych atrakcji Dublina jest więzienie Kilmainham. Przygnębiająca budowla zaprojektowana została w taki sposób, żeby życie jej "mieszkańców" było jak najbardziej mizerne. Więzienie powstało w roku 1789. Przez lata stało się jednak symbolem walki o niepodległość Irlandii. Tutaj bowiem przetrzymywano dowódców Powstania Wielkanocnego przed ich egzekucją.
kilmainham gaol
fot. Laura Bittner, Flickr.com
Zobacz więcej...

23 listopada 2016

Najlepszy przewodnik po Włoszech

Książkowe przewodniki powoli odchodzą do lamusa. Wśród podróżujących wygrywają tematyczne strony internetowe, e-booki czy serwisy typu TripAdvisor. Tego ostatniego szczerze nie cierpię. W ogóle jakoś tak wolę jednak tę książkę wziąć do plecaka, a po powrocie odłożyć na półkę. Na pewno się jeszcze przyda. Poza tym organizacja informacji w tradycyjnych przewodnikach ciągle przemawia do mnie bardziej niż internetowy chaos. Może kiedyś ktoś stworzy coś fajnego, póki co trzymam się książek.

I tu zawsze zadaję sobie pytanie - których? Na polskim rynku wybór najczęściej ogranicza się do paru wydawnictw, z czego część to tłumaczenia Lonely Planet albo Rough Guides. Nie umniejszając tym wielkim wydawcom, większość ich stron zajmują adresy i numery telefonów, z których nigdy nie skorzystałem. Wolę więc nasze rodzime pozycje autorskie i zawarte w nich informacje krajoznawcze. W przeciwieństwie do cen i adresów rzadko tracą na aktualności. No i wybierając się do Florencji, przewodnika potrzebuję do zaznajomienia się z historią miasta i jego atrakcjami, a nie do znalezienia hotelu, na który najczęściej mnie nie stać.

A skoro już o Florencji mowa, dzisiaj szukam najlepszego przewodnika po Włoszech. Wybór tutaj jest spory, bo Włochy to przecież popularny kierunek. Nagromadzenie atrakcji w tym kraju rodzi jednak problemy dla autorów przewodników. Problemy typu - co pominąć.

Florencja

Wybrałem parę ciekawych miejsc na Półwyspie Apenińskim i sprawdzałem co o tych miejscach piszą dostępne na rynku przewodniki.

Z góry odrzucam wszystkie przewodniki regionalne typu "Rzym", "Neapol" czy "Toskania". Choć często są lepsze od ogólnych, to np. wszelkie, mniejsze przewodniki Pascala kopiują teksty z głównego przewodnika i dodają zdjęcia dla "urozmaicenia". Stąd też wielka oferta przewodników tego wydawnictwa - na weekend, na tydzień, miasta świata, lajt, srajt, itp. itd. Wszystkie sprowadzają się do tych samych tekstów.

Kolejny z wielkich "polskich" wydawców przewodników - National Geographic - stawia natomiast na szatę graficzną. Więcej w przewodników zdjęć, grafik i rysunków niż informacji. Owszem, na pierwszy rzut oka kolorowy przewodnik krzyczy "kup mnie!". Potem już w trakcie podróży okazuje się, że jak już obejrzymy obrazki to w sumie możemy go schować do plecaka. Dlatego, że National Geographic decyduje się pominąć większość informacji... Obrazki ważniejsze.

Nie omija za to wszystkiego przewodnik Michelin - Włochy Zielony Przewodnik. Pisze prawie o wszystkich, ale pisze góra dwa zdania. Koniec. Po dwóch zdaniach mamy mnóstwo adresów. Dla mnie nieprzydatnych.

Trochę lepiej wygląda przewodnik Berlitz. Ilustrowany. Informacje krajoznawcze całkiem obszerne. Jednak w momencie przejścia do opisu poszczególnych miejsc jest coraz gorzej. A wiadomo, nieważne jak zaczniesz, ważne jak skończysz.

Na półce zostają mi jeszcze Pascal i Bezdroża. Oba wydawnictwa zdecydowały się podzielić Włochy na północne i południowe. Całkiem słusznie. To dwie różne krainy. No i informacji można zmieścić więcej.

Niestety z Pascalem bywa różnie. Zdarza się im dobrze napisać przewodnik, w większości jednak tłumaczą zagranicznych wydawców. No i już parę razy się zawiodłem. Zarówno na poradach praktycznych jak i braku konkretnych miejsc, w których akurat się znalazłem.

Czy więc Bezdroża wydały najlepszy przewodnik po Włoszech?

ORGANIZACJA

Jeżeli tak, to są to dokładnie 2 przewodniki. Mamy Włochy Północne i Południowe. W pierwszym znajdziemy Piemont, Lombardię, Valle d’Aosta, Trydent-Górną Adygę, Ligurię, Wenecję Euganejską, Friuli-Wenecję Julijską, Emilię-Romanię, Toskanię, Umbrię i Marche oraz Rzym i Lacjum. W drugim natomiast regiony Abruzja, Kampania, Apulia, Basilicata, Kalabria oraz Sycylię i Sardynię, no i Rzym – dla niezdecydowanych.

Organizacja geograficzna jest moim skromnym zdaniem najlepszą z możliwych. Większość przewodników ją stosuje, no i w sumie ma to sens. Mało kto odwiedza Bari przy okazji wizyty w Mediolanie. Skoczy natomiast do Bergamo, tudzież nad Jezioro Como. Podział uważam więc za rozsądny.

Dodatkowo, przewodnik Bezdroży na początku proponuje różne „trasy”. Niegłupi pomysł. Dobrze jest czasem rzucić okiem co zobaczyć w jeden dzień w Genui lub w trzy dni w Rzymie. Co jeszcze zwiedzić przy okazji wycieczki do Mediolanu, albo co jest ciekawego na trasie z Wenecji do Bolonii.

Osobiście sami zawsze planujemy trasy, ale taki rozdział wiele pomaga. Zakładając, że pisze to ktoś, kto tam już był. Patrząc na proponowane 3 dni w Rzymie raczej nie mam wątpliwości, że autorzy Bezdroży wiedzą o czym piszą.

Na końcu części Włochy Północne znajdziemy też trasy górskie. Ciekawostka niespotykana w innych wydawnictwach. Mamy więc i mapy, i szlaki, i opisy. Fajna sprawa.



INFORMACJE PRAKTYCZNE

Ceny i godziny wstępu bardzo szybko ulegają dezaktualizacji. Ciężko winić więc jakikolwiek przewodnik za podawanie nieaktualnych cen wstępu.

Niemniej jednak w informacjach praktycznych dobrze znaleźć informację o tym, że kawa przy stoliku we Włoszech potrafi być dwa razy droższa od tej spożytej na stojąco przy barze!
Ja przekonałem się o tym na własnej zaskoczonej skórze. Gdybym przeczytał wcześniej przewodnik Bezdroży - olałbym stolik.

I taką informację uznaję za przydatną. Natomiast fakt, że we Włoszech płaci się w euro, warto mieć ubezpieczenie, że znajdują się hotele, hostele i kempingi oraz żeby zabrać sandały... cóż... oceńcie sami.

INFORMACJE KRAJOZNAWCZE

Czyli dokładnie to, czego osobiście szukam w przewodniku. Przed wyjazdem lubię poznać historię i kulturę danego kraju. W przypadku Włoch czytanie historii w przewodnikach jest jak powtórka z lekcji w podstawówce. Nic nowego i w wielkim skrócie. Choć Bezdroża starają się opisać ją dość obszernie.

Jeśli zaś o kulturę chodzi to przewodnik podaje wiele wiadomości na przeróżne tematy. Od sztuki antycznej po sport. Polecam lekturę przed wyjazdem do Włoch!

Włoską kuchnię za to wszystkie przewodniki traktują po macoszemu. Ale umówmy się, o włoskiej kuchni można by napisać niejedną książkę i niejedna została już napisana.

No i na końcu obu przewodników znajdziemy krótki słowniczek-rozmówki polsko-włoskie. Jak ktoś kiedyś próbował z Włochem rozmawiać po angielsku to wie, że taki słowniczek mu się zdecydowanie przyda :)

Przejdźmy więc do miejsc, w które możemy i nie możemy pojechać z przewodnikiem Bezdroży.

RZYM

Osobiście uważam, że jakikolwiek przewodnik po Rzymie to tylko taki wstęp do Rzymu. A rozdział „Rzym” w przewodniku po Włoszech to nawet przedwstęp.

Historia, kultura i sztuka Wiecznego Miasta nie dają się zamknąć na paru stronach. Niemniej wydawcy przewodników próbują coś tam o nim napisać.

Bezdroża radzą sobie całkiem nieźle. Drukują też 3 mapy różnych części miasta oraz mapę Forum Romanum. Przy okazji radzą też oszczędność na wstępie do antycznego centrum Rzymu, gdyż świetnie „widać je z góry”. Cóż... sami zadecydujecie :) Ja byłem w środku zarówno Forum Romanum jak i Koloseum, i nie żałuję.

Rzym w zasadzie mógłbym w tym zestawieniu ominąć, no ale jak tu ominąć Rzym?! Nie da się. Dlatego jest i Bezdroża dostają takie 3 z plusem. To i tak bardzo dużo jak na rozdział „Rzym” w przewodniku po całym kraju :)

Rome & Vatican

TOSKANIA

A konkretnie Siena, Lucca, Volterra, San Galgano i Strada in Chianti.

O ile dwa pierwsze miasta są powszechnie znane i opisane przez większość przewodników, pozostały wybór jest mniej oczywisty.

Volterra to etruskie miasto na wzgórzu, pośród toskańskich pól. San Galgano to ruiny średniowiecznego opactwa, a Strada in Chianti to umowna nazwa drogi wijącej się między winnicami i toskańskimi krajobrazami. Zwłaszcza ostatnią opcję polecam wszystkim, którzy szukają Toskanii z obrazków.

I to obrazków wolnych od tłumów. Może dlatego, że przewodniki ją pomijają. Numer tej magicznej drogi znalazłem w jakimś antycznym przewodniku dawno, dawno temu. Sprawdziliśmy na własnej skórze i ... rewelacja. A numer jak znajdę to kiedyś przytoczę na blogu. Albo i nie, bo po co zapraszać tłumy w takie miejsce? :)

Przewodnik Bezdroża Włochy Północne” dość dobrze opisuje zarówno Sienę wraz z jej owalnym „rynkiem” i opisem słynnych wyścigów konnych zwanych „palio”, jak i Luccę. Autor przewodnika poleca także ruiny opactwa San Galgano. Ja również. W innych przewodnikach nie spotkałem.
Brakuje natomiast wzmianki o etruskim miasteczku Volterra. No cóż, nie można być doskonałym.



LAZIO

Jako, że w regionie po polsku nazwanym Lacjum znajduje się Rzym, reszta regionu jest niejako ignorowana. Nie tylko przez turystów, ale też przez przewodniki. A szkoda...

Mamy więc Ostię, Castelli Romani, Sutri, Tarquinia czy Viterbo. Nie ma natomiast nigdzie wzmianki o moich ulubionych średniowiecznych miasteczkach na wzgórzach. Może i dobrze. Póki nie odkryją ich autorzy przewodników, a co za tym idzie turyści, miasteczka takie jak Segni pozostaną autentyczne. :)

Segni

CINQUE TERRE

Jedno z najbardziej malowniczych miejsc we Włoszech, a może i na świecie. Uczepione klifów malownicze wioski Ligurii zaczęły przyciągać setki tysięcy turystów z całego świata. Do tego stopnia, że niedawno wprowadzono roczny limit wejść.

Monterosso al Mare, Corniglia, Vernazza, Manarola i Riomaggiore.

„Miasteczka połączone ze sobą siecią szlaków, z których każdy może wybrać coś dla siebie...” Zgadzam się. Miłośnicy natury mają piękne wybrzeże i piesze szlaki. Miłośnicy kuchni pyszne owoce morza i ryby. Miłośnicy kultury ciekawe miasteczka, wąskie uliczki. Jest z czego wybierać.

Miałem nie wspominać o informacjach praktycznych, ale Bezdroża piszą także o „Cinque Terre Card” co rzeczywiście jest pomocne.

A od siebie dorzucę jeszcze jedną radę. Wybierzcie się do Cinque Terre poza sezonem!

Manarola

NEAPOL I KAMPANIA

Neapol wzbudza w człowieku skrajne emocje. Jeżeli czytaliście mój post „Zobaczyć Neapol i umrzeć?” to wiecie o czym mówię. Pozostawia jednak trwały ślad w człowieku i chęć powrotu, chociażby na najlepszą pizzę świata :)

Zwiedzając Kampanię mieliśmy ze sobą przewodnik Pascala „Włochy Południowe” i to był błąd. O ile sam Neapol i wszystkie jego kościoły są jako tako opisane, o tyle okolice praktycznie w ogóle. Całe szczęście w wielu miejscach byłem już wcześniej i wiedziałem dokąd się udać.

Następnym razem wezmę już Bezdroża. Fajnie opisany Neapol z dwiema mapkami, pobliskie Pompeje także z mapką, ramka o Wezuwiuszu, ale także Capri, Ischia, Amalfi i Positano oraz mało znana Solfatara w Pozzuoli. Brawo dla Bezdroży!

Napoli
Neapol w cieniu Wezuwiusza


SYCYLIA

Na koniec zostawiam sobie najbardziej na południe wysunięty region Italii. Legendarną Sycylię – „miejsce spotkań odmiennych cywilizacji.”

Jej stolica, Palermo, rzeczywiście jest kotłem różnych kultur i ciekawym miastem na skraju starego kontynentu. W sumie dzielą go dwie ulice: Via Maqueda i Corso Vittorio Emmanuele. Dowiecie się tego z przewodnika, ale też z naszego bloga :)

Przy skrzyżowaniu tych dwóch ulic znajduje się jedno zaciszne miejsce, gdzie rozkoszowaliśmy się pyszną kawą. Przewodnik opisuje je jako jedno z najbardziej różnorodnych architektonicznie miejsc w Palermo. Rzeczywiście. Przy Piazza Bellini znajdują się trzy, całkowicie odmienne kościoły. Zwłaszcza La Martorana jest warta odwiedzenia.

Palermo też warto zwiedzić z wydawnictwem Bezdroża. No i niestety na Palermo muszę skończyć. Reszty Sycylii nie dane mi było jeszcze poznać.

Kiedyś się wybiorę i wtedy już z pewnością będę miał przewodnik Bezdroża w plecaku!
Zobacz więcej...

15 listopada 2016

Fotoreportaż: Liège

Walońskie Liège, choć leży tuż przy granicy z Holandią, jest frankofońskie. Różnice widać już po przekroczeniu granicy. Holenderski porządek ustępuje francuskiemu chaosowi. Niderlandzkie znaki - francuskim napisom. Pociąg zatrzymuje się na stacji Liège-Guillemins, jednym z najładniejszych (subiektywnie) dworców kolejowych w Europie. Wielka konstrukcja projektu Santiago Calatravy jest symbolem miasta, w którym nie ma poza nią wielkich zabytków, ale mimo wszystko warto o niego zahaczyć.

Zobacz więcej...

23 października 2016

Sposób na Barcelonę

Czy wiecie jak poruszać się po Barcelonie? Gdzie i co zjeść? Chcecie mniej więcej przeliczyć ile wydacie? Ten post jest właśnie po to, aby odpowiedzieć na te i więcej pytań. Stolica Katalonii to miasto warte wszystkich pieniędzy, niemniej jednak można w nim trochę oszczędzić. O to parę porad praktycznych przetestowanych na własnej skórze. W razie dodatkowych pytań, śmiało piszcie!




Jak dotrzeć do Barcelony?

Z Polski do Barcelony najprościej i najtaniej lecieć tanimi liniami tj. WizzAir czy Ryanair. Ten pierwszy przewoźnik lata na główne lotnisko El Prat, a ceny biletów zaczynają się już od 100 zł jak dobrze trafimy. Ryanair ląduje natomiast w Gironie, oddalonej od stolicy Katalonii o 100 km.

Można też jechać samochodem, ale to cała wyprawa. Jak ktoś ma dużo czasu to z pewnością jazda do Hiszpanii będzie niezłą przygodą, a po drodze można zahaczyć chociażby o Paryż.

Dojazd z lotniska El Prat do Barcelony

Lotnisko El Prat de Llobregat jest położone 13 kilometrów na południowy-zachód od centrum Barcelony. Podróż do miasta trwa 20-30 minut. Sposobów jest mnóstwo.

Najłatwiejszy jest transport tzw. aerobusem. Autobusy lotniskowe odjeżdżają zaraz sprzed terminalu i w paręnaście minut dowożą pasażerów do dwóch głównych placów: Espanya i Catalunya. Bilet kosztuje 5,90 euro.

Tańszym sposobem jest kolej RENFE. Dojedziemy nią na główną stację Sants lub na Passeig de Gracia. Stacja znajduje się przy terminalu 2, a bilet kosztuje 4,10 euro.

Tuż obok tej stacji jest wejście do metra. Świeżo oddana linia L9 sud zawiezie nas ze stacji Aeroport do stacji Zona Universitaria. Moim zdaniem średnia trasa, no ale wszystko zależy od tego gdzie macie nocleg. I ważna informacja, zwykłe bilety na metro tu nie obowiązują. Trzeba kupić specjalny bilet na lotnisko w cenie 4,50 euro.

Dojazd z Girony do Barcelony

Autobusy firm Barcelona Bus czy Sagales są skorelowane z rozkładem Ryanaira. Jadą na stację Barcelona Nord i trwa to nieco ponad godzinę. Aktualny rozkład zawsze znajdziecie na stronach obu przewoźników.

W przypadku gdy chcemy jeszcze zwiedzić Gironę, możemy z jej dworca głównego do Barcelony dojechać pociągiem. Koszt 8-11 euro, czas jazdy ok. godziny. Rozkład i aktualne ceny znajdziecie na stronie RENFE.

Komunikacja w Barcelonie

Barcelona wbrew pozorom nie jest dużym miastem. Można go ogarnąć na piechotę, choć może to być męczące. Warto więc skorzystać z komunikacji miejskiej, zwłaszcza, że jest ona świetnie zorganizowana.

Metro Placa Catalunya

Barcelońskie metro to 11 linii oraz stacje w najchętniej odwiedzanych przez turystów miejscach tj. Sagrada Família, Plaça de Catalunya czy Passeig de Gràcia. Zwłaszcza zielona linia L3 łączy najwięcej atrakcji. Jedzie z Trinitat Nova do Zona Universitària mijając po drodze Park Güell, Passeig de Gràcia, Plaça de Catalunya, Las Ramblas, Espanya, Camp Nou i Palau Reial.
Linia L3: Zona Universitària - Palau Reial - Maria Cristina - Les Corts (Camp Nou) - Plaça del Centre - Sants Estació - Tarragona - Espanya - Poble Sec - Paral-lel - Drassanes - Liceu (Rambla) - Catalunya - Passeig de Gràcia - Diagonal - Fontana - Lesseps (Park Güell) - Vallcarca - Penitents - Vall D'Hebron - Montbau - Mundet - Valldaura - Canyelles - Roquetes - Trinitat Nova
Metro jeździ co chwila, od 5 rano do północy, w piątki do 2 w nocy, a w soboty bez przerwy.

Mapę metra można dostać w każdym punkcie informacji turystycznej. Można też pobrać ze sklepu Play aplikację Mapway Barcelona. To działająca offline mapa metra wraz z planerem podróży.

Jednorazowy bilet na metro to koszt 2,15 euro. Niemało. Lepiej zakupić od razu dziesięć biletów. Taki zestaw znajdziemy w automatach pod nazwą T10 i kosztuje 9,95 euro. Na jednym bilecie może jechać więcej niż jedna osoba.

Oferowane są też bilety dzienne, dwudniowe, miesięczne, itp. Biorąc pod uwagę zwartość miasta, pakiety 10 biletów wychodzą mimo wszystko najtaniej. A przynajmniej wyszły tak dla nas, bo my dużo spacerujemy.

Aktualne ceny biletów oraz rozkłady jazdy znajdziecie zawsze na stronie Transports Metropolitans de Barcelona.

Mapa Metra Barcelona
Mapa Metra w Barcelonie


Noclegi w Barcelonie

Barcelona to jedno z najczęściej odwiedzanych przez turystów miast świata. Z tego też powodu baza noclegowa jest bardzo bogata. Od tanich hosteli po luksusowe hotele. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Na średniej wielkości budżet polecamy AirBnb. Mieszkańcy oferują mnóstwo pokoi i apartamentów na wynajem, praktycznie w każdej części miasta. Można trafić na fajną lokalizację, np. z wyjściem na dach w Barri Gòtic. Jeżeli nie macie jeszcze konta na AirBnB możecie je łatwo założyć klikając tutaj.

Ceny za pokój zaczynają się od 100 zł. Jeżeli chcemy wynająć całe miejsce, zapłacimy 300-400 zł za dobę. Szukajcie noclegów przy stacjach metra, a zwłaszcza w pobliżu zielonej linii. Polecamy dzielnicę Poble Sec. Blisko zarówno Espanya i Montjuïc, jak i Barri Gòtic. Dzielnica nie jest turystyczna, a co za tym idzie ceny w kawiarniach i restauracjach są niższe. No i brak tłumów.

Kiedyś nocowałem także w hostelu MyBedBCN w pobliżu Placa Espanya. Cena za łóżko w pokoju wieloosobowym to 30 zł. Standard jednak bardzo średni.

Przykładowe propozycje wynajmu pokoju w Barcelonie
Przykładowe propozycje wynajmu pokoju w Barcelonie

Gdzie zjeść w Barcelonie?

Zasada jest następująca - im dalej od Rambli tym lepiej, taniej i bardziej naturalnie. Lokale przy Rambli są "pod turystów". Lepiej oddalić się od słynnego deptaku i znaleźć knajpkę w jakimś zaułku. Najlepsze są takie, w których na co dzień jadają miejscowi. Tam jedzenie musi być dobre, bo właścicielom zależy na tym, aby klient wracał. Przy Rambli jest przemiał. Turystom wciśnie się wszystko.

Ogólnie Barcelona roi się od knajp i restauracji. Większość z nich oferuje "menu del día", czyli gotowy zestaw obiadowy. Składa się z pierwszego i drugiego dania, deseru oraz napoju. Wybór jest ograniczony do paru potraw, ale za to ceny zaczynają się od 8 euro. W tej cenie można zjeść np. lokalną zupę, przepyszną paellę z owocami morza, ciasto na deser i wypić małe piwo. Jeżeli restauracja nie ma wystawionego menu w języku angielskim - znaczy, że dobrze trafiliście :)

Barcelona's Menu del Dia

Tak samo w wielu kawiarniach oferowane są zestawy typu kawa z mlekiem w tandemie z croissant lub ciastkiem. Ceny od 1,70 euro. Ta sama zasada – im dalej od Rambli, tym taniej.
Kuchnia katalońska to przede wszystkim ryby i owoce morza. Jedno z najbardziej popularnych dań regionalnych to arròs negre, czyli ryż z mątwą, której czernidło nadaje czarny kolor.
Jednym z ciekawszych miejsc jest Carrer de Blai. To ulica w dzielnicy Poble Sec, wzdłuż której znajduje się mnóstwo jadłodajni. Miejscowi odwiedzają ją zwłaszcza wieczorem, by napić się piwa i przekąsić lokalne "tapas" lub "pinchos". Polacy nazwaliby je po prostu przekąskami. Cena to najczęściej 1 euro za 1 tapas/pinchos, 1 euro za 1 kufel piwa.

Carrer de Blai
Carrer de Blai
Barcelońskie tapas
Tapas

Ceny wstępów w Barcelonie

Jeżeli macie zamiar pozwiedzać miasto na serio mam złą informację. Wydacie mnóstwo pieniędzy na wstępy. Jest jednak parę sposobów, żeby zaoszczędzić trochę grosza (a w zasadzie centa).

Po pierwsze nie napalajcie się na kartę BCN Card. Niby oferuje darmowe wstępy, zniżki i przejazdy w cenie, ale gdy się lepiej przyjrzymy, nie jest tak kolorowo. Przede wszystkim dlatego, że zniżki na największe atrakcje (w tym budowle Gaudiego) to co najwyżej 1-2 euro. Po przeliczeniu wyszło mi, że karta ta to jest po prostu kpina z nieświadomego turysty. Arkusz Wam udostępniam. Na czerwono zaznaczone atrakcje, które zapewne Was interesują.

Po drugie, kupcie niektóre bilety on-line. Euro nie oszczędzicie, ale czas z pewnością. Kolejka po bilety do Sagrada Família potrafi ciągnąć się wiele metrów. Z biletem on-line wejdziecie w parę minut. Tak samo Park Güell. Jeżeli chcecie wejść na słynny taras Gaudiego wręcz musicie kupić bilet wstępu przez Internet, gdyż niedawno wprowadzono limit wejść i jest opcja, że biletów na miejscu po prostu zabraknie.

Po trzecie, niektóre muzea oferują darmowy wstęp w określonym czasie. Zaplanujcie sobie zwiedzanie ich właśnie wtedy. Nam parę rzeczy udało się w ten sposób zobaczyć i tym co wiem, mogę się podzielić.

Muzeum Narodowe Sztuki Katalońskiej na Montjuïc: w sobotę po godzinie 15:00.
Museu maritim, czyli Muzeum Morskie: w niedzielę po godzinie 15:00.
Kościół Santa Maria del Mar: w niedzielę od 17:00 (nie jak podają przewodniki od 16:30).

Więcej informacji znajdziecie na stronie Hola Barcelona.

No i po czwarte i ostatnie, jeżeli nie macie jeszcze 30 lat z pewnością zainwestujcie w kartę Euro26. Oprócz ubezpieczenia upoważnia ona do zniżek. Jest respektowana m.in. w Muzeum FC Barcelony. Zamiast 23 euro zapłacicie 18 euro.

Przykładowe ceny wstępów w Barcelonie:

Sagrada Família: 15 euro
Park Güell: 7 euro (wstęp na taras i schody, reszta parku za darmo)
Casa Milà: 20,50 euro
Casa Batlló: 22,50 euro
Casa Museu Gaudí: 5 euro
Camp Nou Experience: 23 euro
Museu Nacional d'Art de Catalunya: 12 euro
MACBA: Museu d'Art Contemporani de Barcelona: 10 euro
Museu d'Història de Barcelona: 7 euro
Basílica de Santa Maria del Mar: 5 euro
Museu Maritim: 7 euro
Kolumna Kolumba: 5 euro
Reial Monestir de Pedralbes: 5 euro
Museu Olímpic i de l’Esport: 5,10 euro
Oceanarium: 18 euro


Ceny w Barcelonie

W zasadzie wszędzie można płacić kartą, czy to sklep spożywczy czy z pamiątkami, knajpa czy restauracja. W wielu przypadkach jest jednak kwota minimalna 5 euro.

Sklep spożywczy jest na każdym kroku i najczęściej prowadzony przez Hindusów. Ceny są "europejskie" - czyli z reguły wyższe niż w Polsce. Najtańsze są supermarkety (z dala od Rambli).

Przykładowe ceny żywności w Barcelonie:

Woda 0,5 l – 0,30 euro
Woda 1,5 l – 0,50 euro
Sok owocowy 1 l – 1,25-1,80 euro 
Pomarańcze 1 kg – 1 euro
Jabłka 1 kg – 1,50–2 euro
Cytryna 1 kg – 2 euro
Banany 1 kg – 1,75 euro
Pomidor 1kg – 1,5-2 euro
Ogórki 1 kg – 1 euro
Marchew 1 kg – 1 euro
Ziemniaki 1 kg – 1,10 euro
Oliwa z oliwek – 5,75 euro
Kilo krewetek – 8 euro
Arbuz - 1,50 euro/kg
Coca-cola 1,5 l – 1,40 euro
Czekolada Milka – 0,95 euro
Nutella mała – 2,10 euro
Piwo Estrella Damm 0,33 l – 0,60 euro
Piwo Estrella Damm 0,5 l – 0,90 euro
Piwo Amstel 0,33 l – 0,55 euro
Wino – od 4 euro
Whisky – od 10 euro

WiFi i aplikacje

Darmowe WiFi jest dostępne praktycznie w każdej kawiarni i restauracji. Jest też ogólnodostępne miejskie WiFi, do którego jednak nie udało mi się zalogować.

Z ciekawych aplikacji do pobrania na system Android to m.in. Barcelona Official Guide, czyli oficjalny przewodnik. Opisane są w nim atrakcje z cenami wstępów i godzinami otwarcia, podzielone na dzielnice. Działa bez dostępu do Internetu. Dostępny jest tylko po angielsku, hiszpańsku, niemiecku, francusku, włosku. Przyda się także już wspomniana Mapway Barcelona – off-line mapa metra z planerem trasy. Szybko dowiecie się jak dojechać z waszej lokalizacji do wybranego miejsca.

Przewodniki po Barcelonie

Przetestowaliśmy do tej pory 3 przewodniki. "Spacerem po Barcelonie" wyd. National Geographic, "Katalonia i Costa Brava", wyd. Bezdroża oraz "Praktyczny Przewodnik Hiszpania" Pascala. Niestety żaden nie spełnił oczekiwań. Z tej trójki najlepsze są Bezdroża. Dużo informacji w niewielkim formacie, ale wszystko jakoś tak chaotycznie. Jeszcze bardziej chaotyczny jest National Geographic, który z założenia podaje gotowe spacery. Niestety momentami nieprzemyślane. No i informacji jak na lekarstwo. Pascal za to podaje mnóstwo miejsc, ale o każdym pisze 2 zdania. No ale zrzucam to na kanwę tego, że przewodnik jest po całej Hiszpanii.

W Internecie natomiast znalazłem stronę "Hola Barcelona". Całkiem przydatna, ale chyba już nie wspierana.

Przewodniki po Barcelonie

Język kataloński


Większość ignorantów wrzuca wszystkie języki Hiszpanii do jednego worka. Nie popełnijcie tego błędu w Katalonii. Zwłaszcza od jakiegoś czasu nastroje niepodległościowe rosną. Do niektórych mieszkańców lepiej odezwać się po angielsku niż po hiszpańsku. Mieszkańcy Katalonii oczywiście język hiszpański (nazywają go kastylijskim) rozumieją, znają, ale nie lubią. Dobrze więc nauczyć się parę zwrotów po katalońsku. Poza tym, w języku angielskim dogadamy się bez problemu.

Język kataloński choć na piśmie do hiszpańskiego podobny, brzmi trochę jak francuski. Zresztą najbliższym mu językiem według lingwistów jest tzw. prowansalski.

Język kataloński rozwinął się z łaciny żargonowej, języka używanego przez "plebs" Cesarstwa Rzymskiego. Dla kontrastu, kastylijski pochodzi z łaciny oficjalnej, arystokratycznej. Stąd katalońskie słowa menjar, parlar czy por (jeść, mówić, strach) bliższe są francuskim manger, parler, peur lub włoskim: mangiare, parlare, paura, niż kastylijskim: comer, hablar, miedo.

Parę zwrotów w języku katalońskim:
Bon dia - Dzień dobry
Bona tarda - Dzień dobry (po południu)
Bona nit - Dobranoc
Benvingut - Witaj (męski)
Adéu - Do widzenia
Com estàs? - Jak się masz?
Gràcies - Dziękuję
Bon viatge! - Miłej podróży!
Parla anglès? - Czy mówisz po angielsku?

Język kataloński
Zobacz więcej...

4 września 2016

Co zobaczyć w Palermo?

Wybieracie się na Sycylię i jednym z przystanków jest jej stolica? Przeznaczcie na nią więcej niż jeden dzień, bo atrakcji jest mnóstwo. Życie miasta skupia się głównie przy Via Vittorio Emmanuele i Via Maqueda, ale warto z nich zejść i trochę pobłądzić. Na pewno natkniecie się na różne ciekawe zaułki. A w tym poście prezentujemy najpopularniejsze atrakcje Palermo. Zapraszamy do lektury!

1. Cattedrale di Palermo

Jeden z najważniejszych punktów wycieczki po Palermo. Usytuowana przy Via Vittorio Emanuele - jednej z głównych ulic miasta - katedra może być początkiem spaceru po mieście. Obok budynku nie sposób przejść obojętnie. Z zewnątrz zachwyca swoją różnorodnością stylów. Budowana przez wieki jest świadectwem wielu kultur, które odcisnęły swoje piętno na Sycylii. Polecamy wyjść na dach skąd można podziwiać miasto. Płatne 5 euro.

Cattedrale di Palermo


2. Quattro Canti

Na skrzyżowaniu dwóch najważniejszych ulic Via Maqueda i Via Vittorio Emmanuele, stoją 4 ścięte barokowe budynki. Ich pościnane narożniki są dziełami sztuki, a przedstawiają cztery patronki Sycylii, czterech królów hiszpańskich oraz cztery dzielnice miasta. No i oczywiście cztery fontanny. Nawet jak o nich wcześniej nie wiecie, zwrócicie na Quattro Canti uwagę po prostu idąc ulicą. Gwarantujemy!

Quattro Canto


3. Piazza i Fontanna Pretoria

Przepiękna fontanna ozdobiona wieloma marmurowymi rzeźbami przypominającymi te antyczne, stworzona została w okresie baroku. Stoi na placu o tej samej nazwie tuż obok Palazzo Pretorio - siedziby władz miasta.

Piazza Pretoria


4. Piazza Bellini

Najładniejszy według naszej subiektywnej oceny plac w mieście. Jedyne miejsce, w którym można w spokoju i w cieniu napić się dobrej kawy. Dodatkowo przy placu można podziwiać dwa niezwykłe kościoły: San Cataldo i Santa Maria dell’Ammiraglio (zwany potocznie La Martorana). Zwłaszcza wnętrze tego drugiego jest warte odwiedzenia.

San Cataldo & La Martorana


5. Pałac Normanów

Znajdujący się przy ulicy Vittorio Emanuele, tuż obok Porta Nuova pałac, strzegł niegdyś najważniejszego wejścia do miasta. Pałac był siedzibą królów Sycylii. A jak sama nazwa wskazuje zbudowali go właśnie Normanowie, którzy rządzili Sycylią od XI do XII wieku. Obecnie w pałacu siedzibę ma Sycylijskie Zgromadzenie Regionalne.

Palazzo Normani


6. San Giovanni degli Eremiti, Chiesa di San Giorgio in Kemonia

Dwa kościoły położone jeden przy drugim, niedaleko Pałacu Normanów. Pięć czerwonych kopuł na dachu San Giovanni degli Eremiti jest jednym z najczęstszych widoków na pocztówkach z Palermo. A najlepiej prezentuje się z wieży tego drugiego.

San Giovanni degli Eremiti


7. Porta Felice i wybrzeże

Brama portowa usytuowana na drugim końcu Via Vittorio Emanuele. Przez bramę wyjdziemy na miejskie wybrzeże. Betonowe. Można usiąść na ławce i zapatrzeć się w morską toń.

Palermo's coast


8. Orto Botanico

Niedaleko Porta Felice znajdują się dwa przepiękne ogrody Villa Giulia oraz Ogród Botaniczny. Pierwszy pełni funkcję miejskiego parku, w którym można usiąść w cieniu na ławeczce. W drugim możemy podziwiać roślinność z całego świata. Od kalifornijskich palm po chińskie olbrzymie fikusy, przypominające drzewa z Władcy Pierścieni. Wstęp do Orto Botanico jest płatny i kosztuje 5 euro.

Ficus in Orto Botanico


9. Mercato Vucciria

Targ w wąskiej uliczce, gdzie można kupić zarówno świeże owoce, ryby, sery i przyprawy jak i podziwiać produkty na pięknie wyłożonych straganach. Po cóż jechać na Sycylię jak nie dla jej kuchni?! 

Mercato in Palermo


10. Katakumby Kapucynów

Znajdujące się w podziemiach klasztoru Kapucynów katakumby to jeden z najdziwniejszych zabytków Palermo. Pochowano tam około 8 tysięcy zmumifikowanych ciał. Spacer podziemiami może dostarczyć wrażeń prosto z filmu grozy.


11. Pałac Zisa

Palazzo della Zisa to oryginalnie pałac myśliwski. Przez wiele lat był letnią rezydencją królów, a obecnie znajduje się tam muzeum sztuki islamskiej. Niezwykle osobliwa budowla znajduje się trochę poza centrum miasta, więc jeżeli nie lubicie chodzić, polecamy wziąć autobus, lub wszędobylską rikszę.


12. Via Vittorio Emmanuele i Via Maqueda

To wokół tych dwóch ulic starego miasta kręci się życie Palermo. Tu znajdują się najciekawsze zabytki, ale też tu zjemy wszystkie przysmaki kuchni sycylijskiej, kupimy pamiątki i zaobserwujemy życie codzienne mieszkańców. Plątanie się w okolicy z pewnością dostarczy wielu ciekawych wrażeń. 

Via Maqueda

Tekst: Aśka


Zobacz więcej...
 
Copyright © 2016 To tu, to tam... • All Rights Reserved.
Template Design by BTDesigner • Powered by Blogger
back to top